— A dlaczego nie? — zdziwił się.
— Nie wypada. Jak to? Nie rozumiesz, jaki wywołałoby to skandal.
— Phi — wzruszył ramionami — wielkie rzeczy. Przecie my się pobierzemy. Zresztą możesz mieszkać w hotelu i będziemy widywali się codziennie.
Klasnęła w ręce.
— Mam, mam! Ciocia Przełęska! Zamieszkam u cioci Przełęskiej!
— No widzisz.
— Ale nie chciałabym, żeby mój pobyt w Warszawie przeciągnął się dłużej. Nie lubię miasta. Najlepiej czuję się w Koborowie. Prawda, Niku, że my będziemy mieszkali stale w Koborowie?
— Ma się wiedzieć. Dość mam tej Warszawy. Powyżej uszu.
— Jakiś ty dobry. Chodź, zagram ci coś, co grywałam zawsze, myśląc o tobie.
Przeszli do małego saloniku. Nina otworzyła pianino.