— Ładne? — zapytała, zamykając wieko.

— Owszem. Nawet bardzo ładne. A słowa do tego jakie?

— Jak to słowa? — zdziwiła się. — Aha! Ty myślałeś, że to z opery? Nie, to jest sonata450, wiesz czyja?

— Czyja?

— Czajkowskiego.

— Aha, ładny kawałek. A jak się nazywa?

— C-moll.

— Ce mol? Śmiesznie. Dlaczego nie de mucha?

Nina rozbawiona zarzuciła mu ręce na szyję.

— Mój pan dziś jest nastrojony żartobliwie. E... teraz już wiem: z tą mandoliną to też był żart. Niedobry! Tak dworować451 ze swojej małej Nineczki. Nineczka! Wiesz, że mnie nikt tak nie nazywał?... Ni-neczka... Wiesz, że to może nie jest najładniej, ale mnie się najbardziej podoba, no powiedz...