I przyszła.
Dziesiąta, jedenasta... Nerwowym krokiem chodziła po przeciwległym trotuarze478. Padał miękki, łagodny śnieg, wielkie jego płaty pod światło latarni z białych stawały się czarnymi.
Zaczepiono ją dwa razy. Nawet jeden facet był młody i wyglądał zamożnie, ale przecząco pokręciła głową.
Zaczęła niepokoić się: a może on dziś nie przyjdzie?... Jednakże będzie czekać! Musi... Mężczyźni to zawsze tacy, jak z oczu, to i z pamięci. Ten Zosiny rudy Władek to też przecie wrócił do niej...
Niecierpliwie wyglądała ku Marszałkowskiej i w przeciwną stronę, i dopiero trzask zamykanej bramy zwrócił jej uwagę na kamienicę, w której mieścił się bank.
Wychodził z niej Nikodem w towarzystwie jakiejś eleganckiej pani.
Śmieli się do siebie.
Dziewczyna ukryła się za występem muru. Przeszli na jej stronę, a że chodnik był wąski, mogła ich dosięgnąć ręką, gdy ją mijali. Dobiegł ją wyraźnie głos Nikodema:
— Jak ty zechcesz, kochana Nineczko, to...
Dalsze słowa zagłuszyła trąbka przejeżdżającego taksometru479, natomiast zobaczyła, że wzięli się pod ręce.