— To, że ciebie kocham! — krzyknęła.
— Cicho, czego wrzeszczysz! Kochasz, to kochaj, mam to gdzieś. A teraz odczep się, bo nie mam czasu.
Znowu chwyciła go za rękaw.
— Zaczekaj jeszcze chwilę.
— No.
— Pójdź ze mną na noc...
Uczepiła się nadziei, że zdoła go jeszcze namówić, odciągnąć od tamtej.
Odepchnął ją lekko.
— Odejdź.
— Nikodem!...