— Trzy dni — mówiła — nie byliśmy razem...
— Dobrze — skinął głową i pomyślał: „Oho, będzie zajęcie”.
Gdy wychodzili przed ósmą, Nina zapowiedziała, że idą do Opery. Ze śmiechem wyjaśniła Nikodemowi później, że dlatego wybrała Operę, że dziś grają tam „Afrykankę”, która kończy się aż po północy.
— Przebiegła jest twoja Nineczka, prawda?
— Ho... ho!
Przeczekał, aż kroki Niny ucichły w bramie, spojrzał na zegarek. Była pierwsza. Zawrócił ku domowi.
Znajdował się zaledwie kilkanaście metrów od kamienicy, w której mieścił się bank, gdy ujrzał Mańkę. Stała oparta o latarnię. Wyraźnie czekała na niego.
Nastroszył się. Chciał przejść, udając, że jej nie spostrzega, lecz zastąpiła mu drogę.
— Czego? — warknął głucho.
— Nikodem...