— Czego?!
— Nikodem... Nie gniewaj się... Ale ja bez ciebie żyć nie mogę...
— Poszła wont494! Pluję na ciebie! I nie leź, ścierwo jedna, bo ci pysk rozwalę!
Patrzyła nań przerażonymi oczyma.
— Ale za co? Za co, Nikodem?
— Nadojadłaś495 mnie, do cholery, i już.
— Ale ja ciebie kocham, a ty obiecałeś.
— Pluję na to, co obiecałem, i na ciebie pluję! Rozumiesz! Byle dziwka, byle szmata przyczepi się i napastuje. Taki pośmieciuch!
— Nikodem!...
— Wont, cholero!!!