Nikodem leżał w łóżku i czytał gazetę, gdy zadzwonił telefon.
Zaklął i postanowił nie wstawać. Telefon jednak nie przestawał dzwonić.
— Co za cholera?!
Nie nakładając pantofli wyskoczył z łóżka, w ciemnym gabinecie potknął się o krzesło.
— Halo!
— Czy mogę mówić z panem prezesem Dyzmą?
— Jestem. Kto mówi?
— Tu mówi komisarz Jaskólski. Moje uszanowanie panu prezesowi.
— Dzień dobry. O co chodzi?
— Przepraszam pana prezesa, że dzwonię tak późno, ale jest bardzo ważna sprawa.