Stało się to tak nieoczekiwanie, że Nina nie miała czasu na odsunięcie się. Dopiero po chwili uwolniła się od uścisku i szepnęła z wyrzutem:
— Kasiu!...
Kasia patrzyła w jej oczy i odparła:
— Daruj... Masz usta jeszcze świeższe i jeszcze bardziej soczyste niż dawniej... Nie poprosisz, bym usiadła?...
— Ależ, Kasiu! — podsunęła jej fotel, sama zajęła drugi.
Kasia wyjęła z kieszeni futra dużą złotą papierośnicę, zapaliła nowego papierosa i przyglądała się w milczeniu Ninie.
— Dużo palisz — bąknęła Nina.
— Nie pytasz mnie, skąd się tu wzięłam?
— W Koborowie podano ci mój adres?
— Nie, pisał do mnie pan Oskar Hell, któregoś poznała.