— Zupełnie serio.
— I będą dawali mi konie pod wierzch?
— Wszystko. W ogóle będziesz pan swobodny. Nawet dam panu pieniądze na drobne wydatki. Długi pańskie już zapłaciłem. Ale i ja mam swoje warunki.
— Jakie? — zaniepokoił się Ponimirski.
— Więc przede wszystkim buzię na kłódkę. Nie śmiesz pan powiedzieć, że to, coś o mnie opowiadał o tym Oksfordzie i o Kurlandii, to nieprawda.
Żorż roześmiał się.
— Zatem ludzie wierzą w ten absurd?
— Czemuż nie mają wierzyć?
— No, przecie dość na pana spojrzeć.
Dyzma zmarszczył czoło.