— Kiedy ja nie pamiętam tego imienia. To jakieś idiotyczne imię.
— Nikodem.
— Teraz już wiem... Nikodemie.
— Więc sztama528?
— Co?
— No, zgoda między nami?
— Zgoda.
— Daj, Żorż, łapę! Serwus.
Podali sobie ręce i Dyzma wyszedł.
Ponimirski usiadł na dywanie i śmiał się długo, sam nie wiedząc z czego.