— Ciekawam, nad czym?

— Ee, nic. Po prostu dotknąłem teraz pani ręki i pomyślałem, że tak delikatne ręce żadnej pracy pewno nie znają.

Pani Nina zarumieniła się.

— Ma pan rację. Wstydzę się tego od dawna, ale brak mi siły woli, by raz wreszcie zająć się jakąś robotą. Próżnuję może i dlatego, że okoliczności tak się składają.

— Oczywiście, po co pracować, gdy się ma tyle pieniędzy — powiedział Dyzma po prostu.

Pani Nina zagryzła wargi i spuściła oczy.

— Pan jest bardzo surowym sędzią, ale przyznaję, że zasłużyłam w zupełności na tę gryzącą ironię.

Dyzma nie zrozumiał i zaczął się głowić121, o czym właściwie ona mówi.

— Pan Dyzma jest weredykiem122 i wali prawdę prosto z mostu — zaopiniowała Kasia.

— To jednak jest zaletą rzadką — dodała Nina.