— To dobrze, że pani mówi.

— Przecie pan i tak wszystko widzi. Panie Nikodemie, niech pan powie, czy człowiek samotny, człowiek zupełnie samotny może być szczęśliwy?

— Bo ja wiem... Ja jestem sam na całym świecie.

— Jak to? Nie ma pan nikogo? Rodziny?...

— Ano, nikogo.

— I nie gnębi to pana?

— Jakoś nie.

— Ach, bo pan jest mężczyzną, silnym, zwartym w sobie charakterem. Pan nie zna osamotnienia, bo sobie sam jest całością. Nawet nie wiem, czy w ogóle zdolny pan jest do zrozumienia pustki osamotnienia istoty słabej jak ja.

— A ma pani przecie pasierbicę.

— Ach! — rzuciła z niechęcią — Kasia... to kobieta...