— Cha... Pamiętacie?...

— Dobre były czasy — westchnął Józef.

Piotrowicz skamieniał:

— Za pozwoleniem, jak to dobre? Jak to kolega rozumie?

— No, wspomnienia dzieciństwa — zdetonował się Domaszko.

— Aha! Myślałem, że też należycie do tych, co plotą bzdury, nie zdobywając się na żadne rozsądne środki oceny.

Obejrzał gościa uważnie i zawyrokował:

— Zmieniliście się bardzo. Zmężnieliście, przytyliście. Cóżeście porabiali?

— Ano, byłem w Rosji. Studiowałem na Uniwersytecie Petersburskim, później tłukłem się po froncie w Ziemskim Sojuzie, wreszcie w Pierwszym Korpusie...

— Jak to? I wy też złożyliście broń?