— Nie. Mnie wcześniej zgarnęli bolszewicy. Uciekłem im przez Szwecję, później ukończyłem studia na Uniwersytecie Warszawskim.

— To znaczy, że w wojsku polskim nie służyliście?

Pytania Piotrowicza miały ton prawie inkwizytorski.

— Owszem. Jestem porucznikiem rezerwy — powiedział, ukrywając irytację.

— To dobrze. Winszuję wam. A teraz?

— Teraz handluję. Mam do spółki dom handlowy.

— To jeszcze lepiej. My, Polacy, za mało zajmujemy się handlem. Chwalebne. I jakże wam idzie?

— Dziękuję, nieźle.

Piotrowicz nagłym ruchem otworzył szufladę i wydobył z teki arkusik papieru:

— Proszę was, przeczytajcie.