— Tak. Pisywałem nawet wiersze, nowele, artykuły. Niektóre z nich były drukowane. Otóż ja z przyjemnością wziąłbym udział w wydawaniu pisma, a nawet w jego redagowaniu, czy tylko zasilaniu piórem.
— Zaraz — przerwał Piotrowicz — dwa pytania.
— Słucham?
— Pierwsze: czy należycie do jakiegoś stronnictwa politycznego i do jakiego?
— Dotychczas do żadnego.
— To dobrze. A teraz drugie: czy macie talent pisarski?
Domaszko poczerwieniał:
— O tym nie mogę mieć zdania.
— Bardzo się mylicie. Jedno jest pewne: człowiek niewierzący w swój talent na pewno go nie ma. Wierzący też najczęściej nie mają, ale tylko najczęściej, nie zawsze. Rozumiecie?
— Niektórzy przyznawali mi zdolności, które nazywali nieprzeciętnymi — skromnie zauważył Józef.