— Hm... do Konstancina?
— Nie!...
— Więc do Gdyni?
— Za gra-ni-cę!
Powiedziała to z takim triumfem, jakby tysiące osób corocznie nie jeździło za granicę, tylko one.
— Jedziemy do Cannes! Ach, jak to będzie cudownie.
— Właśnie — wtrąciła jej matka, przerywając rozmowę ze starym panem Huszczą — lekarze zalecili Rosiczce pobyt w Cannes. Pomyślałam, że i pan, panie Józefie, mógłby trochę odpocząć. Byłoby nam bardzo miło.
— Daruje pani mecenasowa, ale ja jeszcze nie wiem, jak mi się interesy ułożą.
— Pojedzie pan z nami! Naturalnie, że pan pojedzie! — zawołała panna Rosiczka. — Klima i Nuna jadą z ciocią Żarską do Krynicy, a pan pojedzie z nami. To będzie wesoło.
— Nie wiem jeszcze — odpowiedział wymijająco Józef i doszedł do przekonania, że panna Rosiczka jest krzykliwa.