— Jak to pójdziesz?
— Prawdopodobnie nogami.
— Przecież obiecałeś?
— I cóż z tego? Obiecałem, ale doszedłem do przekonania, że należy pójść. Matura raz w życiu się zdarza.
Nic nie powiedziała i dlatego odwrócił się.
Stała z talerzem w ręku, a w oczach miała łzy. Kąciki jej za grubych warg opuściły się ku dołowi, duży biust podciągnięty gorsetem zaczął drgać i w ogóle wyglądała tak bezradnie i nieszczęśliwie, że jeszcze gotowa się rozbeczeć.
Józef Domaszko, jako dorosły mężczyzna, miał dość poczucia rycerskości, by wiedzieć, jak należy postąpić.
Podszedł do Natki i pocałował ją w czoło:
— No, nie rozmazuj się, już dobrze, nie pójdę.
Oczekiwał wyrazu radości na jej twarzy, lecz Natka powiedziała obojętnie: