— Nie, panie Józefie, pójdzie pan do nas na obiad.

— Czy to aby wypada? — ucieszył się.

— Wypada — odpowiedziała z minką prawie kokieteryjną — ale mamy jeszcze trochę czasu, więc pójdziemy przez Aleje.

Gdy skręcili w Wilczą, Lusia ukłoniła się wysokiej, szczupłej damie.

— Kto to jest ta pani? — zapytał Józef.

— To jest właśnie pani Krotyszowa. Słynna pani Barbara Krotyszowa.

— Aha, to ta, u której pani poznała Piotrowicza.

— Tak. Pani Barbara prowadzi salon literacko-naukowy.

— A dlaczego jest słynna?

— No, bo patronuje życiu kulturalnemu, jest jego arcykapłanką. Wie pan, że poznałam u niej masę różnych znakomitości: poetów, literatów, filozofów...