— Pani Krotyszowa to powieściopisarka?

— Nie. Jest wprawdzie wielką artystką i znawczynią, ale sama nie pisze. Uważa siebie za zbyt leniwą.

— To dziwne.

— Prawdziwa intelektualistka.

Służący przywitał ich pogodnym uśmiechem szerokiej twarzy i powiedział tajemniczo:

— Mamy już wiosnę.

Widocznie Lusia znała dobrze jego alegorie, gdyż od razu zawołała:

— Sałata! Widzi pan, panie Józefie, warto było przyjść. Świeża sałata!

Domaszko roześmiał się:

— Pani tak lubi sałatę?