— Po osiem rubli! Patrzcie no! A wszyscy byli?

— Gdzież tam! Jeziorkowski nie przyszedł, Lewandowiec, Jegorow, zaraz... Wasilkiewicz, Czubek... Ale!... Wszyscy frajerzy zostali w domu.

— Ja nie mogłem — usprawiedliwiał się Domaszko — matka dziś przyjeżdża.

— Perkowski zwiał, proszę ciebie, a w końcu zostaliśmy we trójkę: ja, Borkiewicz i Sulimczyk, i wiesz co?

— No?

Buszel dokończył tajemniczym szeptem:

— Pojechaliśmy dryndą na Stalową do Waksowej! Nie możesz sobie wyobrazić! Dziewczynki!... Fiu... Fiu... palce lizać.

Józef wzruszył ramionami:

— Sprzedajne kobiety.

— Więc co? Eee... nie rżnij moralisty, ksiądz prefekt ci się kłania.