Opowiadał jeszcze szczegółowo o wczorajszej bibie, a w końcu wyjaśnił, że przyszedł pożyczyć rubla.
— Jeżeli dziś nie oddam, będę zarżnięty honorowo. Ratuj mnie Józiek, bo sam rozumiesz.
Józef rozumiał i pożyczył mu pięćdziesiąt kopiejek.
— Jak babcię kocham więcej nie mogę. Może Malinowski będzie miał.
Natka wróciła, gdy właśnie Buszel wychodził. Przywitała się z nim — zdaniem Józefa — za uprzejmie.
— Wiesz Natka — odezwał się, gdy znaleźli się sami w salonie — że oni strasznie wczoraj hulali? I bardzo żałowali, że mnie nie było...
Natka zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała w same usta:
— Ale ty nie żałujesz? — zapytała szeptem.
— Nie żałuję — zaczerwienił się Józef.
— Józek... mój słodki Józek... Kochasz mnie?