Ciekaw był, co też o jego artykule powiedzą w redakcji. Zwłaszcza Piotrowicz! Ten przynajmniej nie będzie owijał w bawełnę.
Zatelefonował.
— Kolego Jacku, czy przeczytaliście wreszcie mój artykuł?
— Niestety, dopiero teraz.
— I cóż o nim sądzicie? Tylko szczerze!
— Szczerze? — zapytał Piotrowicz. — W tej chwili nie mogę, bo są tu panie.
— Jak to? — nie zrozumiał Domaszko.
— Mydło! Toaletowe mydło.
Józef obraził się:
— Dziękuję wam za uznanie.