— Jest śliczny!

— Pani jest najśliczniejsza! — wybuchnął.

— Nie wejdzie pan? — zatrzymała się przed bramą.

— Nie. Muszę teraz pędzić do swego biura.

— Ale przed trzecią pan wpadnie?

— Muszę — spojrzał jej znacząco w oczy.

— Rozumiem: — numer.

— Zgadła pani: — z pani jest numer, najszczęśliwszy numer losu na loterii życia.

— Pan jest dziś patetyczny — do widzenia.

— Do widzenia, panno Lusiu.