Po chwili weszła duża, ładna panna o wilgotnych, niebieskich oczach i wydatnych, mocno uszminkowanych wargach.
— Chciałem panią prosić — powiedział Domaszko — by na przyszłość oszczędziła mi pani przykrości robienia jej uwag. Po co pani to wycięła?
— Ach, panie prezesie — roześmiała się maszynistka — pan daruje, ale nie mogłam wytrzymać. Niezwykłe ogłoszenie!
— Co za ogłoszenie?
— Wróżka. Pod gwarancją przepowiada przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Józef zmarszczył z niesmakiem brwi:
— Primo, nie widzę w tym nic niezwykłego, a po wtóre, wstydziłaby się pani, osoba inteligentna, zajmować sobie czas podobnymi nonsensami.
— Kiedy wszyscy mówią, że ta madame Ravanaka przepowiada fenomenalnie. I bierze po dwadzieścia złotych. To już musi być coś!
— Wstyd mi za panią — obruszył się Domaszko — i proszę stanowczo, by tymi głupstwami nie zajmowała się pani w biurze. Jeżeli zaś pani ma za dużą pensję, to może warto ją zmniejszyć.
— Panie prezesie!