— O nie! Pani jest zupełnie inna niż miliony kobiet. Drugiej takiej nie ma i nie było na świecie.

— Za to dostanie pan czekoladkę — powiedziała figlarnie i wstała.

— Niechże się pani nie trudzi dla mnie! — usiłował ją zatrzymać.

— Zaraz przyniosę.

Po chwili wróciła z pudełkiem czekoladek.

— Wybiorę dla pana, dobrze?

— Cudownie!

— Cóż pan dziś porabiał? Był pan w redakcji?

— Byłem — sposępniał Józef.

— O, proszę tę — wyciągnęła paluszki — to z ananasem.