— Niech Piotr przygotuje mi wizytowe ubranie.

Chodził po pokoju i mruczał. Na śmierć zapomniał, że to dziś jest ten przeklęty dancing, na którym ma się spotkać z Rosiczką. Właśnie z Rosiczką!

Wybuchnął sarkastycznym śmiechem:

— Cóż mnie ona teraz obchodzi!

No tak, ale Neuman przyjdzie i trzeba mu to wyraźnie powiedzieć: — nie liczcie państwo na mnie, bo oświadczyłem się już o rękę innej panny.

Właśnie kończył swą garderobę, gdy przyszedł Neuman, rozszczebiotany, swobodny, wesoły. Przyjacielsko poklepał Domaszkę po ramieniu:

— No cóż tam, jak interesy?

— Dziękuję mecenasowi. Pewno pan czytał?... No, ten nowy paszkwil?

— Aaa... owszem. Panie Józefie kochany! I po co panu to wszystko? Pan jest młody i daruj pan staremu, ale niedoświadczony. Pluń pan na ten cały tygodnik.

Józef spochmurniał.