— Archaniołkiem! — zawołał z entuzjazmem.
— Aha, à propos aniołków, jakże było u pani Krotyszowej?
— Ach — westchnął Józef.
— Dlaczego pan wzdycha. Czy wynudził się pan?
— Nie, to nie to.
— Zatem?
— To taki jakiś niezwykły dom.
— O, przecież uprzedzałam o tym pana.
— Dziwaczne obyczaje.
Opowiedział pokrótce przebieg swojej wizyty na Starym Mieście, oczywiście z pominięciem tak drastycznych szczegółów, jak wyznania pani Krotyszowej dotyczące Swojskiego i jak zachowanie się pokojówki.