Sen tej nocy miał niespokojny, ale obudził się nazajutrz w doskonałym nastroju.
W „Polimporcie” szło wszystko bez zarzutu. Ku swojemu niemałemu zdziwieniu Józef usłyszał od Mecha gratulacje z powodu utworzenia Ligi Patriotyzmu Gospodarczego. Czytał już dzienniki i winszował teraz Józefowi honoru, jaki go wczoraj spotkał.
— No dobrze, a nie obawia się pan, że Liga zaszkodzi naszym obrotom?
Mech roześmiał się:
— Liga? A kto na nią będzie zważał?
— Jestem pewien, że wkrótce zyskamy kilka milionów członków — z dumą powiedział Józef.
— A czy ja mówię, że nie? Owszem. Sam się zapiszę. Ale co innego być członkiem Ligi, a co innego kupować towary krajowe. Ja panu powiem, panie prezesie, że im więcej będzie członków, tym lepiej. Wówczas dopiero przyjdzie prawdziwa moda na towary zagraniczne! Wówczas dopiero będzie to prawdziwy szyk! Uważa pan?
— Tak pan sądzi?
— Znam swoich. A jest i drugi plus. To cła! Cła, panie!
— Nie rozumiem.