— Buba — powiedziała, układając się na fotelu — przyjechałam zabrać was do Raszyna.
— Dlaczego do Raszyna, droga pani? — spokojnie zapytał Swojski.
— Objawiła się tam kobieta opętana podobno przez diabła — mówiła, nie poruszając wargami. — Telefonowano, że wyprawia bardzo ciekawe rzeczy. Muszę ją zobaczyć.
Swojski zamienił z Józefem szybkie spojrzenie i zaśmiał się:
— Ach to? To się już wyjaśniło. Właśnie pan Domaszko przed chwilą miał wiadomość, że chodzi tam o najzwyklejszy atak epilepsji, który zresztą minął.
— W rzeczywistości? — zwróciła się do Józefa.
Chrząknął, przełknął ślinę i powiedział:
— Tak jest, proszę pani.
— Ach! Cóż za plotkarskie miasto z tej Warszawy — westchnęła pani Barbara — oczywiście, nie ma po co jechać.
Wstała i kiwnąwszy im głową, skierowała się do drzwi. Tu odwróciła się i omdlewającym głosem oświadczyła: