Sam zaniósł list na pocztę główną, a że miał jeszcze dość czasu, poszedł na Stare Miasto pieszo.
— A! Witamy, witamy! — figlarnie zawołała ta dziwna pokojówka, otwierając mu drzwi.
— Dzień dobry, czy zastałem panią?
— Naturalnie, przecież oczekiwałyśmy.
Wzięła jego kapelusz, laskę i rękawiczki, przyjrzała się tym ostatnim i powiedziała:
— Pan ma bardzo małą rękę, prawie taką jak ja, o!
Bez najmniejszego zażenowania podniosła jego rękę i przyłożyła do swojej.
„Jakie ona ma wypielęgnowane ręce” — pomyślał, czując miękkość i gładkość ciepłej dłoni.
— No, chodźmy — zaśmiała się — pani Barbara poleciła mi bawić pana, póki nie skończy toalety. Chodźmy.
Pociągnęła go za rękę aż do wschodniego pokoju.