— Proszę siadać — wskazała mu swobodnym ruchem sofę.

— Dziękuję — bąknął.

— Może papierosa? — podała mu otwarte pudło z czerwonej laki.

— Hm... dziękuję.

— Lubię, gdy mężczyzna pali, ale sama nie palę.

Stała tuż przed nim, stanowczo zbyt blisko, wobec czego odsunął się.

To ją widocznie ubawiło, bo znowu się roześmiała i pochylając się ku niemu, powiedziała:

— Podoba mi się pan. Przepadam za nieśmiałymi mężczyznami.

— Skądże to panienka wnosi, że jestem nieśmiały — wrzasnął prawie opryskliwie.

— To znaczyłoby, że się panu nie podobam? — Bajki!