— Panienka jest bardzo pewna siebie.

— O tak. Jestem ładna, ślicznie zbudowana, miła, inteligentna. No, niech pan zaprzeczy!

— Nie mam zamiaru przeczyć, ani potwierdzać — powiedział poirytowanym tonem.

— Widzi pan, że pan jest nieśmiały, i to mi głównie w panu się podoba. Właściwie mówiąc — westchnęła — powinnam była urodzić się chłopcem. Lubię zdobywać. Pani Barbara twierdzi, że jestem agresywna.

— To może za słabe określenie — mruknął.

— Więc? Bezczelna?

Józef milczał.

— Ach tak? No, niech pan na mnie tylko spojrzy, czy można o takiej uroczej dziewczynie powiedzieć, że jest bezczelna?

Złożyła ręce zbliżając się ku niemu tak, że spotkał jej oczy o kilka cali od swoich, a usta tak blisko, że uznał za stosowne cofnąć się.

— No? — nalegała.