— Co? Nie przyjdzie?

— Owszem — zdezorientował się — ma bardzo... ważną konferencję...

— Ach te konferencje!... Niechże pan siada... Malutka, daj nam kawy... Zawsze piję kawę przed kolacją, bo to mi psuje apetyt. Niech pan mi poda papierosy.

Drżały mu ręce, gdy otwierał pudło z laki.

— Pan jest czymś zdenerwowany — zapytała — czy po prostu tylko moja malutka podnieciła pana?

— Wybaczy pani, ale...

— O, to jest niesłychanie zmysłowa dziewczyna. Przywiązałam się do niej, gdyż wiem, że nie ma żadnej moralności. Uważam za wysoce nieetyczne posiadanie moralności. Jeżeli etyka, niech pan przyjmie moją terminologię, jest moralnością przystosowaną do aparatu naszej indywidualnej psychiki, to moralność w ogólnie przyjętym znaczeniu, narzucona danemu indywiduum, będzie w jego pryzmacie nieetyczna, gdyż nie może być szczera, a wypływa z pobudek strachu przed wyłamaniem się z szablonowych reguł.

Józef pomału odzyskiwał równowagę. Widocznie pani Krotyszowa uważała za rzecz zupełnie naturalną, że mogła swego gościa zastać w sytuacji tak dalece niedwuznacznej z własną pokojówką.

„Może właśnie — pomyślał — dlatego uznała to za rzecz naturalną, że nikt inny tego by nie uznał?”

Jakby na potwierdzenie jego myśli, pani Krotyszowa ciągnęła swoim cichym, bezdźwięcznym głosem: