— Musi się podobać. Pan jest za mało pewny siebie.
— Proszę mi tylko powiedzieć, panno Lusiu — błagał — czy pani woli kolor niebieski czy zielony?
— Zielony w niebieską kratkę — śmiała się.
Kiedy wyłuszczał pewnego razu swe wątpliwości na ten temat przed Swojskim, wszedł Fartuszek, a wysłuchawszy kilku zdań, zaopiniował:
— Donna ast mobile94, jak mówili starożytni Rzymianie. Dlatego nigdy się kobiecie nie dogodzi. Najlepiej zapowiedzieć san żardę95, bez ogródek: — ma być statuskwo i koniec. A w ogóle nad drzwiami małżeńskiego domu najlepiej umieścić napis Dantego z tej jego alegorii: — Pascyjate ogni speramus96.
— Słusznie — z powagą potwierdził Swojski — należy odnowić czasy, gdy oblubienica pisała na drzwiach oblubieńca: — Gdzie ty Kajtuś, tam i ja Kasia... Prawda monsieur Fahrtouscheck?
— O! Wualia97! — ucieszył się ten — surowość obyczajów, panie! To grunt.
W tymże czasie Józef miał dość przykrą wizytę. Mianowicie przyszła Natka. Nie mógł jej nie przyjąć, gdyż służący zameldował ją przy pani Szczerkowskiej, która właśnie wychodziła i którą musiał odprowadzić do przedpokoju, gdzie właśnie czekała Natka.
Przywitał ją ozięble i sztywno, podając końce palców. Wprowadził do gabinetu i nie prosząc, by usiadła, zapytał sucho:
— Co cię do mnie sprowadza?