— Józek, ty gniewasz się na mnie?

— Nie gniewam się. Zresztą postawmy na uboczu kwestię moich poglądów na różne rzeczy. Teraz chodzi o to, czym mogę ci służyć.

Natka nieśmiało podeszła doń i powiedziała:

— Przeczytałam w kurierku, że się żenisz z panną Hejbowską i przyszłam ci powinszować, życzę szczęścia i powodzenia...

— A... dziękuję bardzo.

— To podobno śliczna panna i przecie bogata. Całe Terkacze do niej należą. Bardzo jestem szczęśliwa, że ty...

— Nie ma o czym mówić — przerwał.

— Józek?!

— Cóż jeszcze? — burknął.

— Ty na mnie nie rzucisz kamieniem, że ci się nie przyznałam do Wojtka i do dziecka!... Daruj mi, ja się tak wstydziłam.