— No, trzeba tam wejść.
— Nie można. Drzwi zamknięte na klucz.
— Kto zamknął?
— Wujenka weszła do niego i zamknęła za sobą, bo wuj chciał wyjść. Boże! Może on ją zabił?!
— A gdzie służący? — z oburzeniem zawołał Józef.
— Ignacy od obiadu nie wrócił, poszedł szukać wuja. A kucharka?
— Kucharka albo śpi, albo udaje, że śpi. Ona strasznie boi się pijaków.
— Nie rozumiem. Więc pan Szczerkowski wrócił sam?
— Tak. Ja nie widziałam, jak przyszedł. Wiem tylko, że wujenka ułożyła go w sypialni, a później on chciał, by mu dać wódki, i strasznie krzyczał, wywracał meble, i później chciał wyjść. Wtedy weszła tam wujenka... i on pewno rzucił się na nią... Nie wiem!...
— Psiakrew! — zaklął Józef — właściwie należałoby sprowadzić pogotowie ratunkowe lub policję...