— A jednak Swojski ma ogromne powodzenie u kobiet — zauważył Józef.
— Możliwe — odcięła się — kobiety korsykańskie śpiewają entuzjastyczne pieśni o bandytach.
— Lusieńko! Porównanie to jest dla Swojskiego krzywdzące. Że ktoś jest człowiekiem bez charakteru...
— O, przepraszam cię — zaoponowała Lusia — on nie jest bez charakteru, tylko udaje człowieka bez charakteru dla... kariery. I wiesz, że mam wstręt do tego typu ludzi.
Siedzieli chwilę w milczeniu.
— Jeżeli sobie nie życzysz... — zaczął Józef...
— Czego, Józku?
— Jeżeli nie chcesz, by Swojski u nas bywał i bym w ogóle bliżej z nim obcował...
— Więc co?
— No, to... to mogę się od niego odsunąć...