— Za bardzo i mnie — roześmiała się Luba.

— No, no! Moi państwo! — protestował z oburzoną miną mąż.

— A gdzież wasz następca tronu?

— Już śpi — rozczuliła się Luba — bardzo zmęczony był, biedactwo, ale muszę go kapitanowi pokazać. Chodźmy, tylko na palcach.

Wzięła Druckiego za rękę i wszyscy troje przeszli do dziecięcego pokoju. W białym łóżeczku spał snem sprawiedliwego szczupły, czarny jak smoła chłopak.

— Ładny? — zapytała matka.

— Bardzo — potwierdził Drucki.

— A podobny i do mnie, i do Luby, prawda? — odezwał się Załkind.

Bohdan chciał się przyjrzeć lepiej, więc Luba zapaliła jeszcze jedną lampę.

— Tak czoło, włosy i nosek ma po matce, a usta i owal twarzy po ojcu — zaopiniował — uderzające podobieństwo.