— Aaaa!... — ucieszył się mecenas. — To jest właśnie właściciel „Argentyny” i jej główny magnes, dyrektor Winkler.
— Ten Amerykanin?...
— Tak. Podoba się pani?
— Owszem, niebrzydki. Dlaczego pan pyta?
Mecenas Łęczycki roześmiał się szeroko.
— Dlatego, pani Alicjo, że wszystkie kobiety za nim szaleją? O, niech pani spojrzy po stolikach. Widzi pani? Wszystkie główki zwrócone są w stronę tego szczęściarza.
Alicja wzruszyła ramionami.
— Przykro mi, mecenasie, że mogło panu bodaj przez chwilę wydawać się, że należę do typu kobiet „szalejących” za kimkolwiek. Jedzmy.
— Dobrze, jedzmy — skapitulował Łęczycki — zresztą Winkler i tak, obchodząc loże, odwiedzi nas. Można koniaczku?
— Dziękuję — ponuro odsunął swój kieliszek Czuchnowski.