Alicja spojrzała nań zimno.

— Władku, jeżeli masz poświęcać się i psuć nam nastrój, to lepiej idź spać. Nie jestem przyzwyczajona do znoszenia czyichkolwiek fum101.

Wypiła duszkiem kieliszek i zwróciła się do mecenasa:

— Więc powiada pan, że ten właściciel odwiedza loże?

— Tak, proszę pani, ma taką zasadę, że wszystkich swoich gości zna osobiście. Zobaczy pani, jaki to miły człowiek.

„Miły człowiek” nie dał na siebie długo czekać. Po kilku minutach kotara odchyliła się i usłyszeli za sobą niski, głęboki głos:

— Dobry wieczór państwu. Czy nie przeszkodzę, jeżeli podziękuję drogiemu panu mecenasowi za popieranie „Argentyny”?

— Ależ, kochany dyrektorze, proszę, proszę — zawołał, wstając, Łęczycki. — Czy pani pozwoli?... Pan Winkler, pani Horn...

— Czuchnowski — mruknął pod nosem doktor, podając przybyłemu rękę.

Ten, nie czekając na zaproszenie, usiadł przy stole.