— Szampana! — powtórzyła Alicja.
— Państwo rozkażą? — skłonił się kelner, podając kartę.
— Pozwoli pani, droga pani Alicjo — pochylił się ku niej z miną znawcy mecenas — że wypijemy „Nexy” sec?
— Doskonale!
— Zamrozić butelkę „Nexy” — kiwnął na kelnera, a gdy ten, ukłoniwszy się, wychodził, zatrzymał go. — Czekaj pan! Zamrozić dwie! Jak szaleć, to szaleć!
W płaskich kryształach zapienił się pachnący płyn. Na sali nagle zapanowała cisza i usłyszeli głos dyrektora Winklera:
— Proszę państwa! Dzisiaj bawimy się w koty!
— Co? co?... — rozległy się pytania.
— Bawimy się w koty! Nie jest to mój wynalazek, ale przecie tak dobry, jakby był mój własny!
— Brawo! Brawo! — posypały się oklaski. — Jak to w koty?