Odpowiedziano mu, że pan Winkler jest w swoim numerze110, ale zapewne śpi. Pomimo to kazał się z nim połączyć.

— Tu mówi Karol, obudziłem ciebie?

— Nie, jak się masz! Wróciłeś?

— Wróciłem i chciałbym cię prosić, byś wpadł do mnie.

— Do kliniki? — zapytał Drucki.

— Nie, do domu. Może na obiad?

— Zgoda.

Drucki odłożył słuchawkę i westchnął z ulgą:

— No, nareszcie przyjechał.

— Kto przyjechał? — zapytała zza parawanu Tecia.