Tecia wyszła pierwsza. Drucki pozamykał szafy i biurko i również zszedł na dół.
Portier zatrzymał go ukłonem.
— Uszanowanie panu dyrektorowi.
— Dzień dobry panu.
— Właśnie, panie dyrektorze, zwracałem się według pańskiego życzenia do reprezentacji samochodów Reenclar. Powiedziałem, że jeden z naszych gości chce się dowiedzieć, kto w Warszawie ma Reenclara i kto mógłby udzielić o ich marce referencji.
— Aha! — ucieszył się Drucki. — No i cóż?
— Powiedzieli, że w Warszawie chodzą trzy wozy Reenclar. Jeden należy do hrabiego Lubockiego, drugi do pani Cotchen i trzeci do profesora Brunickiego. Wszyscy troje mają już te wozy od kilku lat i są zupełnie zadowoleni.
— Od kilku lat?
— Tak, panie dyrektorze, powiedziano mi, że są zupełnie zadowoleni. Oczywiście, wypytywali mnie, kto interesuje się ich samochodami, i proponowali przysłanie wozu na próbę, ale w myśl życzenia pana dyrektora nie wymieniłem jego nazwiska.
Drucki podziękował i wyszedł na ulicę.