— To niczego nie dowodzi. Znam wiele wypadków, kiedy dzieci z biegiem lat upodobniają się do przybranych rodziców.
Drucki bezradnie opadł na fotel i niemal jęknął:
— Boże drogi! Więc cóż ja ci poradzę!
— Owszem, owszem — przetarł czoło profesor — chyba nie zapomniałeś o swojej obietnicy?...
— Nigdy się nie cofam.
— To dobrze... Wybacz, Bohdanie, moją niewiarę, ale jest ona silniejsza ode mnie, jeżeli nawet...
Urwał, bo wrócił doktor Kunoki i oznajmił, że podają do stołu.
Od ubrania Japończyka zaleciał zapach chloroformu i Drucki przez asocjację129 przypomniał sobie koty.
Rozejrzał się. Nie było ich w hallu.
— A gdzież ta kocia menażeria? — zapytał zdziwiony.