— No tak, panie dyrektorze, ale już były wszystkie zamówione. Później dzwonił pan Krupin...
— Czekaj pan, do pioruna! Gdzie książka telefoniczna? Daj pan!
Szybko przerzucał kartki katalogu. Znalazł numer i zadzwonił:
— Tu mówi Winkler. Dobry wieczór panu mecenasowi.
— ...
— Podobno pan mecenas chciał dziś mieć lożę u mnie?
— ...
— Panie mecenasie, dla pana zawsze. Jakoś sobie dam radę. Pan będzie łaskaw. Zarezerwuję.
— ...
— Niezmiernie mi miło. Do zobaczenia.