— Nie. Im gorzej będzie pan wyglądał, tym lepiej.
— Więc dobrze — odpowiedział półgłosem, gdy kasjer zabrał się do telefonu — dobrze zazdrośnico, nie ogolę się, a ty pierwsza będziesz ukarana. Nie narzekaj, gdy ci buzię pokłuję!
Pogroził jej palcem i poszedł do bufetu.
Goście zaczęli się schodzić, orkiestra już grała. Zajrzał do garderoby „artystek”. Była tylko signorita Fiametta, która mierzyła błyszczący diadem z różnobarwnych szkiełek.
Na widok Druckiego spąsowiała i oparłszy się plecami o ścianę, zapytała:
— Co pan dyrektor każe?
Drucki wziął ją pod brodę.
— Nie złość się, mała, co cię znów ugryzło?
Kazia zacisnęła wargi.
— No, mówże, mała!