— Setny145 chłop z pana! Jak Boga jedynego kocham! Niech mnie piorun strzeli, ale takiemu dam się nawet ostrzyc!

Siwiejąca dama przemocą ciągnęła grubasa za połę, reflektując146 go:

— Siadajże! Wszyscy patrzą!

— Dajże mi spokój! — zirytował się wąsal. — To cóż z tego, że patrzą! Właśnie niech patrzą!

— Brawo! Brawo! — wołano zewsząd.

— Dyrektorze — z coraz większą pasją wołał grubas — brudzia147! Napiję się z panem brudzia! Niech mnie piorun trzaśnie!

— Z rozkoszą! — ze śmiechem zawołał Drucki.

Grubas napełnił dwa kielichy, wypili wśród radości całej sali, po czym wąsal wziął w objęcia Druckiego, a właściwie jego talię i zaczął ściskać.

Orkiestra huknęła fanfarą.

Drucki z wolna się wyprostował i oto nogi grubasa zawisły w powietrzu. Przylepiony do wysokiej sylwetki Druckiego wyglądał jak olbrzymi pękaty worek.