Portier z domyślnym uśmieszkiem zapytał:
— Co, panie dyrektorze, klasa kobita?
— Co? — ocknął się Drucki. — Klasa? Macie rację, braciszku! — dodał ze śmiechem i tak go klepnął po ramieniu, aż ten przysiadł.
Łęczycki zaproponował Alicji, że ją odprowadzi, lecz ta podziękowała.
— Mam z doktorem do pomówienia. Siadajmy, Władku, tylko uważaj! Zgnieciesz kwiaty!
— Słucham cię, Alu — odezwał się Czuchnowski, gdy wóz ruszył.
— Poczekaj, pomówimy na miejscu.
— Czy to wypada — zafrasował się doktor — bym teraz, w nocy, wchodził do twego mieszkania.
W odpowiedzi tylko wzruszyła ramionami.
Przeczuwał przykrą rozmowę i bezradnie spoglądał na zegarek. Ona jednak nie zwracała nań żadnej uwagi.