Przemówiła dopiero wówczas, gdy znaleźli się w jej pokoju:
— Proszę cię, byś mi wyjaśnił, co mają oznaczać twoje niemądre odezwania się i dzikie miny?
— Jakie miny?
— Nie udawaj. Wiesz doskonale, że mówię o twoich manifestacjach przeciw panu Winklerowi.
— Chyba... chyba... nie możesz się temu dziwić... przecie kocham ciebie...
— I cóż z tego?
Czuchnowski zbladł.
— Przecie nie mogę znosić, by ktoś tak nachalnie zachwycał się tobą, jak ten... ten...
— Dlaczego? Cóż ci to przeszkadza? — niemal prowokacyjnie zapytała Alicja.
— Przeszkadza! Przeszkadza, bo mam oczy — wybuchnął doktor — bo widzę, że tobie to sprawia przyjemność, bo widzę, że on też się tobie podoba! Lecz dość tego! Moja cierpliwość też ma swoje granice! Więcej nie pójdziemy do tej spelunki!