— Jak pan każe.
Mieszkanie Załkinda znowu tonęło w kwiatach. Luba kończyła swoją toaletę. W salonie był tylko Załkind i jego kuzynka, Tonia, studentka medycyny, ładna, drobna dziewczyna.
Drucki od razu zauważył, że jego wejście musiało przerwać jakąś emocjonującą rozmowę, gdyż Tonia była czerwona i zdradzała wielkie zdenerwowanie, a Załkind miał zjadliwą minę.
— Niech pan sobie wyobrazi, kapitanie, że moja kuzynka chce mnie nawrócić na bolszewizm151...
— Przestań — przerwała Tonia — to pana nie interesuje.
Drucki zaprzeczył i z żartobliwą powagą zapewnił ją, że bardzo zajmuje go ta kwestia i że sam już nieraz myślał nad wstąpieniem do partii komunistycznej.
Zjawiła się Luba. W białej atłasowej sukni wyglądała oszałamiająco.
— Kochany kapitanie! — zawołała na jego widok. — Pan pamiętał!
— Jakżebym mógł zapomnieć?! — z oburzeniem zawołał Drucki.
— Drogi! Kochany! Muszę pana za to ucałować! Borys! Odwróć się, bo chcę ciebie zdradzić.